Shakur Stevenson wybrał przeciwnika. I ta walka jest prawdziwa

shakur-stevenson-has-decided-on-an-opponent-and-this-fight-jpeg

Młody zdobywca dwóch kategorii wagowych Amerykanin Shakur Stevenson (19-0, 9 KO) zapowiedział przejście do kategorii lekkiej. Zawodnik próbował działać jako swata – wyzywał do walki kolegów z konkurencyjnych firm promocyjnych. Zgodnie z oczekiwaniami wszystkie te gesty do niczego nie doprowadziły.

Ale możliwe, że Shakur w końcu znalazł rywala. Nie tylko solidny i niebezpieczny, ale i taki, z którym całkiem możliwe jest ułożenie walki – to były mistrz dywizji absolutnej, Australijczyk George Kambosos Jr. (20-2, 10 KO).

„Kambosos jest następny na mojej liście, –
On mówi Stevensona. – Jak dla mnie ten podejmie walkę, bo w zasadzie nie ma nic do stracenia. Wydaje mi się, że po tym, jak przegrał dwa razy z rzędu z Devinem Haneyem, jestem jego jedyną topową opcją. Nie widzę innych ruchów. Zarówno pod względem skali bitwy, jak i pod względem finansowym. Dlatego nadal zakładam, że nie odmówi.

Wcześniej Stevenson wysłał kontrakt do Williama Cepedy: „Wciąż mam nadzieję, że Cepeda chce ze mną walczyć. Osobiście uważam go za bardzo solidnego zawodnika. Jego styl wydaje się być prosty – po prostu zadaje ciosy. Nawet nie wiem do kogo to porównać. Oskara Valdesa? Nie, zdecydowanie nie jest tak aktywny w ringu. Ale samo rzucanie ciosami nie wystarczy. A jeśli zaakceptuje walkę, skończy się to dla niego bardzo źle.

Stevenson twierdzi, że „pracuje nad listą priorytetów”: „W moim rankingu Isaac Cruz jest na 2. miejscu, a ja na 3. Zaraz za mną jest Cepeda, a potem Kambosos. Więc wyzywam ich do walki jeden po drugim. Ale rozumiem, że wszyscy się po prostu boją. Wszyscy w mediach społecznościowych są tacy fajni. Ale w prawdziwym życiu – nie ** I. Jeśli Kambosos odmówi? Następny jest koleś z Japonii… Nie pamiętam jego imienia i nigdy nie widziałem go w akcji…

A Stevenson jest pewien, że „lekki jest przereklamowany”. Nieco wcześniej nazwał „Pitbulla” Cruza „szczeniakiem” i powiedział, kto jeszcze nie miałby nic przeciwko walce.

Rating