Daniil DONCHENKO: „W UFC jest wielu zawodników, z którymi mogę konkurować”

daniil-donchenko-w-ufc-jest-wielu-zawodnikow-z-ktorymi-moge-jpg

Ciekawy wywiad z zawodnikiem B1 MMA

Zawodnik B1 MMA Daniil Donchenko opowiedział o swoim zwycięstwie nad Azerbejdżanem Szamilem Niksakowem i planach wejścia do Bellatora i UFC.

– Twój przeciwnik został scharakteryzowany jako bezkompromisowy, energiczny wojownik. Ukończyłeś walkę w drugiej rundzie przed terminem. Jak trudna była walka?

– Oglądaliśmy wszystkie jego poprzednie walki, a on naprawdę starał się narzucić swoje własne do końca. Dobrze się przygotowaliśmy, wiedzieliśmy, co zrobi, więc walka nie wypadła mu dobrze. W bitwie czułem się dobrze. Nie byłem zmęczony, w końcu byłem świeży. Gdyby walka przebiegała w takim tempie, mógłbym zrobić dziesięć rund.

– Przed tą walką powiedziałeś, że przeciwnik ma mocne ciosy. Rozumiem, że się ich nie spodziewałeś?

Tak, nie czekałem. Cóż, dla nich też robiłem blanki. Miał dwie lub trzy próby, plus próbował tłumaczyć. W stojaku najwyraźniej w ogóle nie chciał ryzykować dodatkowych kilku sekund.

– Od samego początku próbował cię przenieść na ziemię, ale było poczucie, że jesteś całkowicie gotowy na taki rozwój wydarzeń. Udało ci się zneutralizować wszystkie jego próby.

– Tak, zrozumiałem, że pójdzie do walki i na początku, jak stanął na nogi – było to bardzo przewidywalne. Kiedy klatka została zamknięta, Kirill Medvedovsky (uwaga dyrektor sportowy B1 MMA) powiedział: „Słuchaj, teraz stanie na nogi”. A gdy tylko klatka się zamknęła, po pierwszym niskim kopnięciu natychmiast wstał.

Podczas pierwszych dwóch podań czuło się, że ma siłę fizyczną, ale ponieważ bardzo dobrze zachowywałem równowagę, było mu bardzo trudno przetłumaczyć. Jednocześnie zrozumiałem, że zużywa dużo energii.

– Byłeś szkolony w górach. Czy byłeś w stanie wykorzystać te umiejętności, które zdobyłeś w bitwie?

Przygotowanie pomogło, tak. Podczas niej było wiele takich samych sytuacji jak w bitwie. Mogę powiedzieć, że treningi, w których nie dociskali mnie do siatki, gdzie nie brali jednej nogi, można policzyć na palcach.

Oczywiście miało to ogromny wpływ na przebieg walki. Spokojnie pracowałem na siatce, wiedziałem, że nie zostanę przeniesiony. Była to też pewność mentalna. No a co najważniejsze ciągle z nim pracowałem, przyzwyczaiłem się do tego i nie odebrało mi to sił. Zrobił wszystko jednym oddechem. To było dla mnie jak rutyna.

– Czy możesz nam opowiedzieć więcej o przygotowaniu? Jakie cechy treningu zauważyłeś dla siebie?

– Przez pięć tygodni trenowałem w Machaczkale z bardzo fajnymi zawodnikami. Większość z nich to mistrzowie świata i Europy w sambo i MMA. Jest wielu profesjonalnych fighterów, którzy walczą w najfajniejszych promocjach.
Oprócz techniki, którą można tylko doskonalić i doskonalić przez całą swoją karierę zawodową, zwróciłem uwagę na podejście do treningów i ich planowanie. Teraz zwrócę większą uwagę na przygotowanie fizyczne do walk. Bardzo ważna jest rola trenera fitness, który utrzyma wszystkie mięśnie i cardio w dobrej kondycji. To bardzo ważne dla wojownika.

Zdałem sobie również sprawę z tego, jak ważny jest powrót do zdrowia. Musisz iść do sauny na masaż. Organizm potrzebuje tego, aby lepiej się zregenerować. I oczywiście znaczenie lekarza, który podczas przygotowania będzie monitorował mięśnie i więzadła. Z tego powodu najlepsi zawodnicy regularnie pokazują wysokie wyniki.

– Na twoim obozie treningowym zebrała się interesująca społeczność MMA. Jak ważne jest to, że tacy profesjonaliści ćwiczą w pobliżu i jak spędzałeś czas poza siłownią?

– Nie było zbyt wiele czasu na korytarzu. Zwykle chodziliśmy na plażę, do kina. W soboty chodziliśmy do sauny. Zbierali się, pili herbatę, grali w gry planszowe.
Kiedy jestem z takimi facetami, są dla mnie jak starsi bracia. Nieustannie pomagali, podpowiadali prawie przed wejściem do klatki, za co jestem im bardzo wdzięczna. Obok nich rozumiem, że będę tym samym odnoszącym sukcesy sportowcem. Najważniejsze to ciężko pracować.

– Widzieliśmy na Twoim Instagramie zdjęcie restauracji Khabiba. Jaka jest tam atmosfera?

– Podczas kolacji spotkaliśmy zawodników, ale nie powiedziałbym, że było ich dużo. Po złamanych uszach od razu było jasne, kim są (śmiech). W rzeczywistości możesz po prostu na siłowni, idąc ulicą lub w jakiejś instytucji, aby spotkać znajomą twarz z MMA. A „Papacha” to prosty, najwyższy poziom.

– Czy było specjalne menu dla zawodników MMA?

– Pojechaliśmy tam specjalnie na chinkal – to kaukaskie danie. Jest ciasto, gotowane mięso i kiełbasa. Jest ich bardzo wiele – prawie z każdego narodu żyjącego w Dagestanie.

Zapytaliśmy kelnera, co było w menu dla bojowników? Od razu odpowiedział, że oczywiście nie można mieć ciasta, poczęstował nas wołowiną, powiedział, że zawiera aminokwasy. Zaproponował rosół – mówi, że są zdrowe tłuszcze. Generalnie bardzo dokładnie kierował się tym tematem.

– Byłeś drugim z czterech zawodników reprezentujących B1 MMA. Oglądałeś walki pomiędzy Nastyą Svetkovską a Dimą Yatsko?

– Oczywiście właśnie skończyłem walkę, od razu przebrałem się i poszedłem oglądać występy chłopaków. Nastya obserwowała pojedynek tuż przy klatce, w jej rogu.

Jak ci się podoba jej walka?

– Nastya wygrała bardzo pewnie. Martwiłem się nawet o przeciwnika, bo tam takie kolana były niebezpieczne. Nastya całkowicie ją porwała. Chciałem, żeby wszystko przebiegło bez kontuzji dla obu. A dla Nastyi to po prostu czarujący występ.

– Yatsko był w drugiej walce wieczoru, ale wielu nazwało tę walkę główną w tym turnieju. Jak walczysz?

– Tak, bitwa mnie zmartwiła, podziwiam. Naprawdę najlepsza walka wieczoru. Chłopaki szli z kością w kość. Ale kiedy pod koniec pierwszej rundy Dima chwycił piętę, a przeciwnik zapukał w momencie uderzenia gongu. Jeśli chodzi o mnie, już się poddał, ale sędzia postanowił kontynuować walkę. Oczywiście, gdyby doszło do nokautu, walka by się skończyła, ale jako bolesna w takim momencie pozwolono im kontynuować.

Dima niedawno przyjechała z Tajlandii i nie jest w pełni przyzwyczajona do klimatu. Dlatego walka zakończyła się decyzją sędziów. Jeśli Jaćko wyzdrowieje i wyjdzie w pełnej gotowości, odniesie jego wczesne zwycięstwo.

– Byłeś szkolony w górach. Czy miałeś problemy z aklimatyzacją?

„Wszystko poszło mi bardzo gładko. Szybko przyzwyczajam się do klimatu, czasu. Nawet gdy wróciłem z Tajlandii, w ciągu zaledwie dwóch dni wszystko wróciło do normy.

– Czy udało Ci się obejrzeć walkę Artema Afanasenko?

– Tak, oglądałem to podczas rozgrzewki. Przewidywalne zwycięstwo. Poziom Artema jest znacznie wyższy niż jego przeciwnika, walczył bardzo pięknie.

– Artem powiedział, że jego marzeniem i celem jest dostać się do UFC. Jakie są Twoje cele? Na najbliższą przyszłość i na przyszłość.

„Chcę dać z siebie wszystko i dostać się do UFC. Nawet w to nie wątpię. Po prostu musisz się pokazać. A jeśli idziesz do ligi, to idź po pas. Jeśli w głowie ma być drobny wojownik, nie będzie rezultatu. Trenuję, by być najlepszym z najlepszych, a to są mistrzowie UFC.

– Z kim chciałbyś walczyć od najlepszych fighterów?

„Myślę, że w tej chwili w UFC jest wielu zawodników, z którymi już możemy konkurować. Jestem na to gotowa psychicznie i fizycznie. Myślę, że wkrótce to pokażę. Chciałbym zacząć od Bellatora – przyzwyczaić się do amerykańskiej publiczności, stoczyć tam kilka walk, stać się silniejszym. Ale nadal jestem gotowy do walki na wysokim poziomie.

.

Rating